Sethrea

Everything amuses elves, up until the point they kill you, bit like cats really.

2010-02-11 11:22:15
skomentuj (0)


Moj szef wlasnie przywalil mi w twarz. Konkretnie w prawy luk brwiowy, calkiem mocno musze powiedziec.

Nie spodziewalam sie tego zupelnie gdy nachylil sie, by przywitac mnie po trzydniowej nieobecnosci spowodowanej choroba...
I wtedy z jego ramienia zsunela sie torba na laptop.
Au.

Niderlandy czasami mnie po prostu - za przeproszeniem - wkurwiaja.
Najbardziej irytuje mnie kiedy nie wiem do jakiego sklepu pojsc by kupic A czy B. Pol polskiej apteki znajdzie sie tu w drogerii, problem w tym, ze ja nie wiem, ktore pol. I aptek tak na oko 2/3 mniej niz w Polsce (my chyba naprawde jestesmy narodem hipohondrykow).

Grypa ma tutaj status choroby, na ktora nie ma lekarstwa i kora po prostu trzeba wylezec, nie zawracajac nawet glowy lekarzowi (i slusznie), ale niestety oznacza to, ze wynalazkow takich, jak Gripex (Zatoki) ktore maja zwalczac wiekszosc objawow jedna tabletka po prostu nie ma.

O mojej Yrie, ktora celnicy molestuja od 19 Stycznia juz nie wspomne bo mnie krew zaleje.

I polskich paczkow tez nie ma. Eh.

Edit: Yrie moga trzymac i kolejny miesiac. Jesli Galena dotrze do mnie przed Yrie, to sie chyba zapierdole wlasnorecznie.
Edit2: Jak ja nienawidze TNT... Yrie bede miala jutro lub pojutrze.



2010-01-05 10:07:53
skomentuj (0)


Przekraczanie deadline zostanie najprawdopodobniej rozdziewiczone i to dosc brutalnie jak podejrzewam, przewiduje zatem kilka tygodni niewolniczenia. Za oknem snieg, przynajmniej nie bede przejawiala checi ucieczki.



2009-12-07 14:39:13
skomentuj (0)


+moje ukochane lampy, ktore unicestwil Silmaril
+maszyna do szycia!

-blizna na slodkiej mordce Sil po jego pierwszej kociej walce; mam wyrzuty sumienia


Maszyna do szycia odebrala mi mowe. Jestesmy rownolatkami, ale od czegos trzeba zaczac. Jesli ja zmasakruje, nie bede miala wielkich wyrzutow sumienia.

I tym sposobem oczekiwanie stalo sie jeszcze trudniejsze...



2009-11-27 11:25:01
skomentuj (0)


Jest... W kazdym tego slowa znaczeniu.
Nie rzucila mnie na kolana po pierwszym spojrzeniu, ale patrzyla na mnie Galena Szara.
Pozniej zobaczylam Galene Biala, z klejnotami wokol twarzy jak kisciami granatow i chyba umarlam.

Moja!





2009-11-25 11:05:59
skomentuj (0)


Wyczekiwanie zakonczone. Galeana nadleciala, ale nie potrafie sie jeszcze cieszyc.
Wymarzylam sobie, ze Yrie bedzie jej SD wersja, ale Lady Deity Pitta nie jest ze snieznobialej zywicy jak ta pierwsza, ale szarej badz (mam wielka, wielka nadzieje!) szaro-perlowo-rozowej jak Vesuvia. Wiec moj plan troche kuleje... No joy. Cholera.

Ale... twarz ma przesliczna. Peruke - genialna. I te skrzydla!

Eh i po co marzyc, snuc plany?
Rzeczywistosc czasami chce nam zrobic po prostu na zlosc.



Edit: Ochlonelam nieco i przypomnialam sobie, ze przy ostatnim SG MD - Sphaler - SOOM oferowaj opcje wyboru pomiedzy dwoma kolorami zywicy. Wiec moze, moze! Galeane tez bedzie mozna zamowic w czyms procz Grey, idealnie Cream White jak Yrie. Optymizm powoli powraca!




2009-11-19 13:13:33
skomentuj (0)


Na dniach Soom powinien udostepnic teaser Galeany, zatem w mojej glowie mysli klebia sie na temat wszystkiego, tylko nie pracy. Na szczescie jesienno-recesyjny w pracy spokoj, wiec moge sie obijac.

Troche sie obawiam, ze znowu mierze za wysoko. Moje doswiadczenie z szyciem zamyka sie gdzies w okolicach dopasowania guzika. Kiedys co prawda szydelkowalam w wielkim zapale (niestety moj ambitny projekt serwetki zostal w nudach porzucony i zanim doczekal sie reaktywacji, zdarzyl sie popruc), ale to bylo chyba jeszcze za komuny, ze tak powiem.

Ale coz, na zrealizowanie moich ambitnych planow tekstylnych mam 'cale zycie', jak to sie mowi. Czas pokaze.



2009-11-11 17:11:39
skomentuj (1)


Kot v2 wiekszosc wczorajszego wieczoru spedzil na... aportowaniu. Papierka.
Przynosil go w pyszczku na biurko, kladl i czekal.

Do Kota v2 mam stosunek ambiwalentny bo - najkrocej mowiac - nie jest Kotem v1, tylko substytutem. Nie wiarza nas traumatyczne przezycia, walka z choroba, kroplowki, karmienie na sile czy chrupka po chrupce. Nie przytula sie tak czesto ani tak uroczo, nie potrafie z nim spac - ba! nawet nie chce.
Ale powoli sie do siebie z Kv2 docieramy. Po tym, jak zrobilam z Niego To (He took my balls, I took his! nie pytac - chyba, ze koniecznie chcecie wiedziec) w sposob oczywisty spokojnieje i odkrywa uroki przytulania (naturalnie jedynie wtedy, gdy sam tego chce, co mnie potwornie irytuje).

Ale ja i tak chce... Kota... strasznie.
Mam wyrzuty sumienia, ze go zostawilam - wciaz.



2009-11-02 15:12:02
skomentuj (0)


I jeszcze za Powazkami tesknie, szczegolnie tak pieknej, slonecznej jesieni.
Przypominaja mi sie wszystkie poprzednie, magicznei nie do powtorzenia. Chociazby dlatego, ze juz nie poswiecalabym rajstop, przechodzac przez mur w malej czarnej... no i Straz Miejska wyposazyli w noktowizory...

Niemalze tuzin jesieni temu szafowalam slowami "nigdy", "zawsze", "naj".
Ile z tego zostalo?
Szafa juz nie monochromatyczna, bo ostatnio przechodzilam przez "okres koloru" (swoja droga, eksperyment uwazam za raczej nieudany i deklaruje chec powrotu do greyscale).
Glany dawno porzucone - a nawet wyrzucone, ale to nie z mojej winy: Rodzicielka robila porzaqdki ktoregos roku i doszla do wniosku, ze juz mi nie potrzebne. A szkoda, na koncert by sie przydaly. Tylko kiedy ja ostatnio z wlasnej woli udalam sie do zatloczonego, zadymionego, pelnego halasu lokalu?
Moja Polowa Od Noszenia Toreb z Zakupami I Grzania Lozka nigdy nawet nie miala dlugich wlosow. Normalnie, szok. Poza tym od lat nie jestem na bierzaco z tym, co sie dzieje na "scenie".

Zapalilam wiec tylko mala swieczke na balkonie.
Wiatr targajacy moimi wrzosami w doniczkach szybko ja zgasil.



2009-10-28 10:20:16
skomentuj (0)


Za 3-4 miesiace przyleci do mnie (doslownie i w przenosni) maly i strasznie drogi kawalek zywicy.
Pierwszy z dwoch zaplanowanych na czas najblizszy, naturalnie z Soom: Yrie, October MD.

Pieszczotliwie bede mowic o niej "Moja dekoracja wielkanocna!" ^^



2009-09-28 13:51:05
skomentuj (0)


Przyjaciele przychodza i odchodza, a puste miejsce, ktore po sobie zostawiaja, zieje zimnem i smutkiem.
Tak, to moja wina. Nawet o kwiaty nie umiem dbac, nie umieraja przy mnie jedynie piekne a puste, wymagajace malo uwagi orchidee. O przyjazn dbac tez nie potrafie.
Ale i tak mi smutno.

Postaram sie nie zawracac Ci glowy i nie robic wyrzutow. Glownie z powodow egocentrycznych: zebranie o uwage jest takie... degradujace. Nie lubie siebie takiej.
I tak mi smutno.

Ale jesli wciaz moge Cie o cos prosic, ze wzgeldu na wszystkie te godziny, ktore przegadalismy razem - nie obiecuj, ze sie spotkamy, ze pogadamy, ze gdzies wyskoczymy. Jesli nie chcesz badz nie mozesz dotrzymac slowa, to nie obiecuj. Bo to rowniez jest degradujace.
Tak mi smutno.



statystyka